sh@gorlice1915.com.pl

tel. 505 959 828

Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915” K.K. 32 LIR

Bitwa pod Gorlicami

Bitwa pod Gorlicami 2 maja 1915 roku.

 

 

Bitwa pod Gorlicami (Bitwa Gorlicka) uchodzi za jedną z największych, a zarazem najważniejszych bitew frontu wschodniego I wojny światowej. Natomiast Operacja Gorlicka wpłynęła w znaczący sposób na losy wojny, a w konsekwencji na możliwość odrodzenia się Państwa Polskiego. 

   Zabójstwo arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie 28 czerwca 1914 r. stało się bezpośrednią przyczyną wybuchu konfliktu zbrojnego, na który państwa europejskie przygotowywały się już od wielu lat. Ustalony podział kontynentu na państwa wchodzące w skład tzw. Trójprzymierza i Trójporozumienia dał o sobie znać miesiąc później. 28 lipca 1914 r. rozpoczęła się wojna zwana przez ówczesnych Wielką, Światową lub Wszechświatową.

Państwa centralne (Trójprzymierza, a właściwie Dwuprzymierza, tj. Austro-Węgry i Niemcy) zmuszone były walczyć na zawiązujących się frontach: zachodnim i wschodnim (oczywiście Austria zaangażowana była na bałkańskim teatrze wojennym przeciw Serbii).

 Ziemia Gorlicka wchodząca w skład Galicji od 1772 r., w czasie Wielkiej Wojny należała do monarchii Austro-Węgierskiej. Obywatele, których objął obowiązek służby wojskowej służyli w szeregach c.k. armii. Mieszkańcy z terenów Brzeska, Podhala, Nowego Sącza, Limanowej, Grybowa czy właśnie Gorlic powołani byli m.in. do 32 pułku piechoty obrony krajowej (kk 32 LIR).

Wrogie wojska rosyjskie wtargnęły w granice Galicji już w sierpniu 1914 r. Po początkowych zwycięstwach nad nimi, Austriacy zaczęli ponosić klęski. W listopadzie 1914 r. Rosjanie rozpoczęli ofensywę w kierunku twierdzy Kraków. Pochód potężnych sił rosyjskich nazywany został „Walcem parowym”. Ich marsz na Wiedeń i Budapeszt został zatrzymany dopiero po stoczonej wówczas bitwie pod Krakowem i grudniowej pod Limanową. „Walec parowy” stopniowo tracił swój impet. Mimo to, działania wojenne doprowadziły do zajęcia przez wojska carskie (3 Armia) jeszcze w listopadzie 1914 r. Gorlic ( tzw. I inwazja rosyjska).

   (…)Niedziela, 15 XI 1914. około godziny dziewiątej widziałem pierwszego Kozaka w życiu, jak oficjalnie wjeżdżał do miasta, jaką ostrożność zachował, to niczym lis, który z głodu potrzebuje wejść do sieni chłopskiej zagrody po kurę. Kilkanaście kroków za nim jechał drugi i trzeci. W Rynku zatrzymali się, jeden z nich wrócił się, zapewne z raportem, bo wnet coraz więcej Kozaków przejeżdżało. Zaczęli kupować, a nawet płacić po sklepach, a nawet zabierali towary nie płacąc, lecz na ogół zachowywali się dość znośnie … Taki przejazd trwał dwa dni, z tą tylko różnicą, że im więcej najeźdźcy czuli się u nas bezpieczniej, tym więcej rabunki się wzmagały. Najpierw zaczęto od propinacji, wreszcie rabowano prowianturę, a największą pogoń urządzano za kurami(…).

(…)wojsko to, a przeważnie piechota, to paka dziadów, co mu dać, wszystko mało, bo to naród wielce żarłoczny… Wojsko to nie widziałem, ażeby czwórkami maszerowali; idą bez ładu, jak ludzie na odpust lub barany na pastwisko. Posłuszeństwo dla przełożonych mają wielkie, do bitwy idą dość odważnie, lecz tam, gdzie potrzeba się orientować, zwykle żołnierz nic nie wart, słowem brak im samodzielności orientacyjnej, dlatego też popłoch w szeregach u nich jest zgubą… Żołnierz rosyjski w niewoli będąc wierzy w swojego wojska potęgę, tak ślepo i fanatycznie przywiązani są do osoby cara(…).

Gorlice przechodziły z rąk do rąk. Ostatecznie Rosjanie zdobyli je 27 grudnia 1914 r. i okupowali przez 4 miesiące, do słynnej bitwy z 2 maja 1915 roku (tzw. II inwazja rosyjska, „126 dni grozy”).

 

 

W połowie stycznia 1915 r. front od Bałtyku po Karpaty praktycznie zastygł. Rozpoczęła się tzw. wojna pozycyjna. Wojska carskie, a naprzeciw nich austro-węgierskie i niemieckie utknęły na kilka miesięcy w okopach i silnie rozbudowały linie swych umocnień polowych.

 

 

 

Karpaty stały się grobem armii.

(…)Pewne części oddziałów poczęły ulegać demoralizacji; wytwarzał się wskutek tego stan wprost nieznośny(…).

Dla państw centralnych sytuacja stawała się coraz bardziej krytyczna. Front zachodni wydawał się na razie nie do przełamania. Zatem na wschodzie szukano możliwości rozstrzygnięcia. Utrata w marcu twierdzy Przemyśl zmusiła Austriaków do podjęcia radykalnych działań.

 (…)W połowie marca, na całym froncie wschodnim wojska państw centralnych są w defensywie(…).

Zagrożenie dla Budapesztu stawało się coraz bardziej realne. Wiadomym było, że jeśli Rosjanie będą chcieli przedostać się na nizinę węgierską, to będą musieli sforsować przełęcze min. w okolicy Dukli, a także w okolicy Gorlic.

 

 

(…)Tuż przed wybuchem wojny sztabowcy austriaccy badali naocznie konfiguracyję terenu i widziało się wówczas w Gorlicach generałów austr., którzy pieszo obchodzili wzgórza od zachodniej strony miasta i wtedy zadecydowali pod Gorlicami linię oporu w planach wojennych(…).

Austriacy zdawali sobie sprawę z tego, że sami nie są w stanie skutecznie powstrzymać, a co dopiero pokonać Rosjan. Po raz kolejny w ciągu kilku miesięcy o pomoc w działaniach przeciw wojskom carskim, na bronionym przez siebie odcinku, poprosili Niemcy

(…)czy to w formie bezpośredniego wsparcia łamiącego się frontu, czy też odciążenia go, drogą natarcia w innem miejscu(…).

Sojusznicy w początkach kwietnia 1915 r. zdecydowali się na wspólne uderzenie pod Gorlicami. Tym bardziej, że treść telegramu z 12 kwietnia dostarczonego do Naczelnego dowództwa w Cieszynie brzmiała:

(…)transport 3 korpusu kaukaskiego [wycofanego z frontu niemieckiego] i dalsze posiłki rosyjskie skierowane na południe, wskazują na zamiar Rosjan przedarcia się do Węgier, by nakłonić Rumunię do wystąpienia, a Serbię do ofensywy(…).

(…)Na przełomie roku 1914/15, gen. Radko-Dimitrjew stał jeszcze na doskonale terenowo obranej pozycji, mając wszystkie swe siły skupione i gotowe do przeciwdziałania, podczas gdy w kwietniu na północ od Karpat pozostała naprzeciwko armiji arcyksięcia Józefa tylko stosunkowo słaba osłona skrzydłowa. Siły główne 3-ej armii rosyjskiej, rozwinięte wachlarzowo tkwiły głęboko w górach, cały ich dowóz wisiał na trzech drogach bitych(…).

(…)po stronie rosyjskiej nie wszystko ma się jak najlepiej. Podchwycone radiotelegramy mówią coraz częściej o braku amunicji i broni, zaś pojawienie się pospolitego ruszenia przed 4-ą armią nad Dunajcem, o którem melduje ona w pierwszych dniach kwietnia, wskazuje na brak zaczepnych zamiarów u Rosjan na tym odcinku, co uspokoiło dowództwo w Cieszynie co do kierunku na Kraków(…).

Nadeszła chwila, gdy nie można było dalej odwlekać stanowczego wystąpienia na wschodzie(…).

Rozmowy dotyczące wspólnej, potężnej operacji prowadzili: szef sztabu armii austro-węgierskiej Conrad von Hötzendorf i niemiecki minister wojny Eryk von Falkenhayn. Obaj spodziewali się na razie, na odcinku pomiędzy górną Wisłą i podnóżem Beskidów ( ok. 160 km ), szczególnie w okolicach Gorlic ( pas ok. 35 km ), najsłabiej zorganizowanego oporu rosyjskiego na całym wschodnim foncie. Ponadto:

(…)[odcinek planowanego natarcia] dawał lepsze możliwości zachowania zwartości grupy uderzeniowej. Flanki jej były lepiej chronione, dzięki ograniczeniu swobody ruchów odwodów rosyjskich istnieniem na północy przeszkody rzeki Wisły, na południu - grzbietu Karpat; tem samem, były one mniej narażone na uderzenia skrzydłowe…

b) [odcinek planowanego natarcia] … jest połączony z obszarem krajowym kolejami o największej wydajności… w obszar Gorlice (Stróże) – Tarnów można zatem dziennie skombinować 100-100-osiowych pociągów. Przy uwzględnieniu zaopatrzenia 3-ej, 4-ej i 1-ej armii [11-tej armii], można by z tych 100 pociągów oddać dziennie 60 pociągów dla przewozu wojska. Obszar Gorlice – Tarnów jest przeto jakby stworzony dla dowozu transportów masowych(…).

(…)Niepomyślny układ sieci kolejowej na tyłach rosyjskich, uniemożliwiał szybkie rokady wojsk, czy to pochodzących z frontu karpackiego, czy też z łuku Wisły(…).

Zdaniem generałów Falkenhayna i Hötzendorfa należało uderzyć zanim przeciwnik zgromadzi potężne siły do opanowania i przekroczenia przełęczy.

(…)należało zatem wykonać rozstrzygające uderzenie. Mogło ono polegać tylko na silnej ofensywie, wykonanej wszelkimi wogóle rozporządzalnemi środkami(…).

a) Przygotowania ku przełamaniu frontu muszą być okryte głęboką tajemnicą(...).

b) Oprócz artylerii wszelkiego kalibru, celem zniszczenia przeszkód nieprzyjacielskich i rozbicia okopów, trzeba też użyć miotaczy min(…).

c) Wybór terenu ma umożliwić transporty amunicji, żywności i środków technicznych.

d) Nieprzyjaciela winno się zaskoczyć atakiem

Dlatego nie zaniechano niczego iżby:

Ad a) dochować tajemnicy, uniemożliwić szpiegostwo, odpowiedni wywiad i orjentacyję w terenie już przed nadejściem wojsk ukończyć i wreszcie wstrzymać wywiad aeroplanami do ostatniej chwili(…).

(…)W przededniu tej ofensywy Austriacy i Niemcy zajmowali pozycje wzdłuż linii: na zach. od Łużnej - Wola Łużańska - Łysa Góra - Ropica Polska - Siary - po zachodniej stronie drogi przez Sękową i Ropicę Ruską - wschodnie stoki Magury Małastowskiej – przeł. Małastowska - Smerekowiec - Skwirtne - Skałka - Kozie Żebro – przeł. Wysowska(…)

 (…)pierwsza i zarazem główna pozycja obronna armii rosyjskiej biegła od Łużnej przez Mszankę - Gorlice - Siary Dln. - Zagórze - Męcinę Wlk. - Dragaszów - Kornutę - Zawierszę - Dziamarę - na zach. od Banicy - przez Zdynię i Rotundę na Dzielec. Zwraca tu uwagę bardzo szeroki pas ziemi niczyjej na południowym odcinku frontu. Druga pozycja rosyjska, już znacznie słabiej rozbudowana biegła przez g. 478 na zach. od Bednarki - Wilczak - Lipie na pn. od Rzepiennika Suchego, zaś trzecia, zamierzona na linii Wisłoki była zaledwie w stadium organizacji(…).

 

 

Pod koniec kwietnia 1915 r. oddziały niemieckie wchodzące w skład specjalnie nowo utworzonej 11 Armii zajęły wyznaczone pozycje, tam gdzie miało pójść główne uderzenie. Oni mieli wziąć na siebie największy ciężar walk. Większość Niemców przydzielonych do przełamania przyjechała pod Gorlice z frontu zachodniego. Zawagonowanie ich rozpoczęto 17 kwietnia. Do dnia Bitwy pod Gorlicami łącznie przyjechali w 640 pociągach.

 

(…)Wyznaczono więc do tego przedsięwzięcia szczególnie wypróbowane oddziały. Zostały one wyposażone jak najobficiej w artylerię, również i najcięższą, jaka dotychczas w polu niemal nie była używana, w amunicję i miotacze bomb. Do oddziałów tych zostali przydzieleni liczni oficerowie, znający z zachodniego teatru wojennego dokładnie nowoczesne sposoby prowadzenia walki(…).

(…)[oddziały te] zajęły odcinek między Ciężkowicami a Gorlicami, pomiędzy 4-tą a 3-cią armją austrjacko-węgierską. Wraz z przydzielonym do nich VI austro-węgierskim korpusem gen. Arza, dywizje te utworzyły 11-tą armję niemiecką pod dowództwem wsławionego w walkach jesiennych w Królestwie gen. pułk. Augusta von Mackensena(…).  Liczyła ona łącznie 10 dywizyj, złożonych ze 106 batalionów, 26 szwadronów i 145 bateryj, czyli 104.000 bagnetów, 3.000 szabel i 604 dział oraz 70 miotaczy min. Siła ta skupiona na froncie 35 km, stanowiła potężną, niespotykaną dotąd w tych proporcjach na froncie wschodnim, masę uderzeniową, wzmożoną jeszcze przez sąsiednią austriacką armję 4-tą arc. Józefa Ferdynanda, poddaną Mackensenowi, który zkolei podlegał naczelnemu dowództwu austrjackiemu(…).

3 i 4 Armia austro-węgierska wspomagały atak na skrzydłach.

Zatem na odcinku przełamania:

(…)widzimy tam prócz ogromnego zmasowania jednostek piechoty (18 dywizyj = 189.000 bagnetów), skoncentrowanie niezmiernie silnej artylerji (około 1.100 dział i 70 miotaczy min, w tem 175 ciężkich i 24 najcięższych dział)(…).

( …)Naprzeciw armji 4-tej stał jeden, IX korpus rosyjski, naprzeciw potężnej armji Mackensena również  jeden X korpus, liczące razem 6 dywizyj i 5 brygad pospolitego ruszenia, dalej na południe 1 dywizja XXIV korpusu. Mimo większej liczebności formacyj rosyjskich stosunek sił na decydujących odcinkach był zatem jak 1 : 2 na niekorzyść Rosjan, a przewaga artyleryjska przeciwnika jeszcze go pogarszała(…).

 

 

Do dowódców poszczególnych odcinków zaczęły napływać rozkazy zawierające wytyczne dotyczące planowanej operacji. Zgodnie z nimi:

(…)Już poprzedniego dnia [ 1 maja ] i przez cześć nocy rozpoczęła armja Mackensena wstrzeliwanie artylerji w pozycje nieprzyjacielskie, piechota zaś podkopywała się bliżej pozycji nieprzyjacielskich na miejsca wyjściowe do szturmu(…).

(…)Przełamanie frontu nieprzyjacielskiego skoordynować się ma ze strony wszystkich korpusów i dywizyj w ten sposób, by: w ciągu popołudnia d. 1 maja wstrzeliwały się baterie, by w nocy na d. 2 maja utrzymywano falowy ogień w ściśle oznaczonych terminach, i aby piechota i saperzy wykorzystali pauzy ognia celem podejścia pod pozycje nieprzyjacielskie. Rano d. 2 maja winien rozpocząć się ogień artyleryjski, celem zniszczenia okopów z obsadą i przeszkód, po którego skutecznem ukończeniu nastąpi szturm na całej linji(…).

Szybkie kontynuowanie natarcia jest rękojmią sukcesu, jako też uzgodnionego posuwania się oddziałów sąsiednich.

Zgodnie z ustaleniami, 2 maja 1915 r. o godzinie 6.00 rano, na odcinku ponad 32 km.: od Ciężkowic przez Łużną, Gorlice, Sękową po Ropicę Ruską starło się ze sobą 200 tyś. żołnierzy ( na odcinku ok. 60 km do walki ruszyło łącznie 129 tyś. Niemców i 88 tyś. poddanych Franciszka Józefa I ). Zaskoczeni rozmiarem bitwy Rosjanie ( ok. 60 tyś. żołnierzy na odcinku przełamania ) zostali pokonani i zmuszeni do odwrotu.

(…)2-go maja rozpoczęło się w Galicji działanie, zmierzające do przełamania frontu, pod dowództwem generała-porucznika v. Mackensena, którego szefem sztabu został mianowany pułkownik v. Seeckt. Podlegały mu: 11 armja niemiecka, składająca się z ośmiu niemieckich i dwóch c. i k. dywizji piechoty, jako też jednej c. i k. dywizji kawalerji, dalej c. i k. 4 armja, złożona z 5 c. i k. dywizy piechoty, jednej c. i k. dywizji kawalerji i jednej niemieckiej dywizji piechoty. Jako najbliższy cel nakazano przełamanie frontu rosyjskiego poza ogólną linję Gorlice - Gromnik, by uniemożliwić nieprzyjacielowi utrzymanie pozycyj aż do przełęczy Łupkowskiej. Ograniczenie to uważano na razie za potrzebne(…).

(…)z frontu zachodniego(…) przybyłem pod Gorlice, gdzie zajęliśmy odcinek frontu(...). Zapoznaliśmy się z linią nieprzyjacielską i jej zasiekami, które tam były trudne do przebycia, zwłaszcza tam, gdzie za nimi kryły się gniazda karabinów maszynowych. W nocy z dnia 1 na 2 maja powiadomiono nas w rozkazie o ogólnym szturmie na pozycje rosyjskie. Rozdano nam ręczne granaty i podano dokładny czas celem uregulowania zegarków. Rano rozpoczął się ogień huraganowy, jakiego wcześniej na francuskim froncie nigdy nie przeżyłem. Mordercze pociski z wszelkiego rodzaju dział, moździerzy i miotaczy min padały na rowy nieprzyjacielskie biegnące wzdłuż murów miasta, a czasem kryjące się w ich wnętrzu. Czerwony pył z cegieł i siny dym unosił się ponad miastem. O godzinie 10 wyrzucona rakieta dała znać, że artyleria ogień przerzuca o 200 m dalej, a druga rakieta z gwizdkami to znak rozpoczęcia ataku przez piechotę. Wyskoczyliśmy z bagnetami na karabinach. Lecz wielu z nas zsunęło się nieżywych z powrotem do nich. Odezwały się zaraz nieprzyjacielskie karabiny maszynowe. Nasza linia poczęła się chwiać, ciała ludzkie zwijały się i padały na ziemię jak snopy na polu po żniwie. Wielu żołnierzy zawisło martwych wśród drutów kolczastych. Około godziny 12-tej wzmocnieni rezerwami posunęliśmy się nieco dalej. Dopiero koło godziny 4 po południu wkroczyliśmy do miasta(...).

 

 

Przytłaczająca przewaga w liczbie żołnierza i nasyceniu artylerią odcinka operacji zadecydowała o sukcesie sprzymierzonych pod Gorlicami.

(…)Przełamanie frontu powiodło się na całej linji 11 armji, częściowo również i na froncie c. i k. 4 armji. Rosjanie oprzeć się nie mogli ciężkiej artylerii zwarcie działającej na miejscach włamania. Wojsko wyzwolone z więzów walki pozycyjnej, pędziło przed się z ochotą ociężałego nieprzyjaciela(…).

(…)Niektórzy z jeńców, zapytywani przeze mnie wieczorem o wrażenie jakie ogień ten na nich wywierał, trzęśli się wówczas jeszcze ze zdenerwowania i mówili, że siedząc głęboko pod ziemią czuli jak cała skorupa drżała i pękała, i że stanowczo w piekle nawet okropniej być nie może(…).

(…)Według zeznań jeńców, spostrzegli oni wprawdzie przybycie wojska niemieckiego na front, lecz nie przeczuwali i nie wierzyli, aby cała armja mogła atakować. Główną zaś przyczyną katastrofy nieprzyjaciela, stała się nie tylko działalność słabej artylerii, zbyt skąpo w amunicję wyposażonej lecz nadzwyczajna sprawność i dokładność ognia licznej artylerii niemieckiej i austriackiej, z którą piechota współdziałała wzorowo. Zdobycz w armatach (28) i karabinach maszynowych była stosunkowo nikła, gdyż Rosjanie ratowali działa swoje wczesnem ich wycofaniem z bitwy. Stosunkowo mało wzięto niewolnika (17.000). Nie ranni, a nie zmuszeni do walki na bagnety, woleli ratować się ucieczką(…).

(…)Cała pierwsza linja okopów i umocnień rosyjskich została zdobyta, Rosjanie cofali się w kierunku drugiej, położonej o kilkanaście km na wschód(…).

(…)W bitwie gorlickiej oprócz zabitych i rannych armia rosyjska straciła aż 140.000 jeńców w ciągu zaledwie 10 dni. Te ogromne straty, w znacznej mierze nieodwracalne, gdyż świeży rekrut z głębi kraju nie mógł zastąpić doświadczonych frontowców, a zwłaszcza kadry podoficerskiej zapoczątkował zmierzch siły ofensywnej, a następnie rozkład armii rosyjskiej. Można nawet powiedzieć, że zimowa kampania beskidzka i jej logiczne dopełnienie – klęska gorlicka przesądziły o przegranej Rosji w I wojnie światowe(...).

W konsekwencji Bitwy pod Gorlicami wojska carskie opuściły Ziemię Gorlicką. Przyjmuje się, że Operacja Gorlicka trwała do 22 czerwca, tj. do odbicia z rąk rosyjskich stolicy Galicji - Lwowa.

 

 

Świetnie prosperujące dzięki przemysłowi naftowemu miasto Gorlice w ogromnym stopniu zostało zniszczone. Zrujnowane zostały także wsie i przysiółki znajdujące się w strefie bezpośrednich działań wojennych. Mieszkańcy regionu w ciągu kilku miesięcy walk stracili swój dobytek, zdrowie, a wielu z nich także życie.

 

 

(…)Największą z katastrof, jakie nawiedziły miasto w ciągu jego dziejów, była wojna światowa, podczas której Gorlice znów legły w gruzach. Przez cztery przeszło miesiące trwały w Gorlicach bez przerwy walki pozycyjne. W czasie tym miasto oprócz zupełnego zburzenia przez pociski armatnie uległo także kilkakrotnemu pożarowi, który stopniowo zniszczył poszczególne dzielnice. Dnia 2 maja 1915 r. po przełamaniu frontu rosyjskiego wkroczyły do miasta wojska państw centralnych, wszczynając z oddziałami rosyjskimi krwawe walki na ulicach i placach miejskich wśród szalejącego pożaru. Rozlegał się grzechot karabinów ręcznych i maszynowych, rozstawionych w narożnikach ulic i załomach domów. Nastał istny sądny dzień dla gorliczan, ukrytych po ziemiankach i piwnicach, które musieli opuścić, wypędzeni stamtąd gryzącym i duszącym dymem palących się domów. Wychodząc ze swych kryjówek dostawali się w krzyżowy ogień karabinów maszynowych siejących zniszczenie. I pod ziemią i na jej powierzchni czyhała na nich śmierć, toteż oprócz żołnierzy walczących armij także sporo osób cywilnych zginęło i odniosło rany(…).

                Dziś niemym świadkiem wydarzeń sprzed ponad 100 lat są liczne cmentarze wojenne. Jest ich w gorlickiem blisko 90. Malowniczo usytuowane, ciekawe architektonicznie nekropolie zostały wzniesione dla upamiętnienia poległych żołnierzy 3 armii walczących przez kilka miesięcy Wielkiej Wojny na terenie Ziemi Gorlickiej.

 

 

Konsekwencje Bitwy pod Gorlicami

 

      (…)bitwę tę [pod Gorlicami] nazwali Niemcy przełomem – istotnie od uderzenia ofensywnego na ustalone od kilku miesięcy pozycje rosyjskie frontu, ciągnącego się na tysiąc kilkaset kilometrów, od Kłajpedy po Bukowinę - rozpoczęło się stałe cofanie wojsk rosyjskich z ziem polskich. Front rosyjski, wygięty grzbietem Karpat, biegiem dolnego Dunajca i Nidy, przez Pilicę, Łódź – Wisłę skręcał następnie w kierunku północno-wschodnim, równolegle do granic Prus Wschodnich, po ukończeniu ofensywy wyprostował się zupełnie z końcem lata 1915r. Rosjanie pobici i wyparci z ziem polskich zasadniczo frontu nie zmienili już do końca wojny światowej i mimo, że wojnę z Niemcami prowadzili jeszcze 2 ½ lata, zostali przez Niemców ostatecznie pokonani, bo właściwie w ofensywie majowej 1915, a ściślej w bitwie pod Gorlicami, runęła militarna potęga carskiej Rosji raz na zawsze. Ta klęska spowodowała z jednej strony przedłużenie o kilka lat wojny, a w jej wyniku wyczerpanie i ostatecznie klęskę Niemiec, a z drugiej strony rewolucję rosyjską i odpadnięcie Rosji od koalicji. Oba te wyniki stały się podstawą do wskrzeszenia Polski(…).

 

 

 

 

 

Copyright Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915”