sh@gorlice1915.com.pl

tel. 505 959 828

Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915” K.K. 32 LIR

Cmentarz parafialny

 

Cmentarz parafialny w Gorlicach.

Pax mortuis.

 

    (…) Najbardziej przygnębiające wrażenie robiła ul. 3 Maja i ulica cmentarna wraz z cmentarzem parafialnym, który opasany grubym murem, podziurawiony wylotami na karabiny, przedstawiał twierdzę trudną do zdobycia. Wśród grobów były rowy strzelnicze nakryte grubą warstwą ziemi i kamieniami grobowymi, z pomieszanymi szczątkami trumien i piszczeli ludzkich. Poza cmentarzem, na każdym kroku były rowy głębokie w ziemi, jamy lejkowate, drzewa powyrywane z korzeniami zmieszane z kłębami drutu kolczastego, odłamkami granatów i szrapneli, a wokół groby i groby (…).

    Pierwszą linię obrony Rosjan w Gorlicach, a zarazem ich pozycje kluczowe stanowiły: wzgórze 357, wraz ze znajdującym się u jego podnóża cmentarzem żydowskim, oraz katolicki cmentarz parafialny. Oba te miejsca oporu wzajemnie się flankowały ogniem w razie potrzeby. Na główne pozycje żołnierze carscy wybrali oba te punkty jeszcze w końcu grudnia 1914 roku, kiedy to po raz drugi udało im się zająć miasto. Jak się potem okazało, przez kolejne 126 dni wojny pozycyjnej, do 2 maja 1915 roku, reduty owe były miejscami zaciętego oporu Rosjan. W ostateczności obie też, po bardzo zaciętych walkach, w tym na bagnety, zostały stosunkowo szybko odbite.

    O wykorzystaniu cmentarza parafialnego i prowizorycznym przystosowaniu go na „twierdzę” zadecydowało nie tylko jego dogodne usytuowanie w pobliżu pozycji austro-węgierskich, ale naturalnie obronny charakter – położenie na równi pochyłej. Sama nekropolia opasana była wysokim solidnym murem. Wewnątrz znajdowały się sporej wielkości grobowce i kaplice zaadoptowane przez Moskali na czasowe schrony.

Żołnierze carscy obsadzający ten odcinek frontu wchodzili w skład trzech kompanii 243 rezerwowego pułku piechoty oraz dwóch kompanii 244 rezerwowego pułku piechoty z dywizji X korpusu rosyjskiego. Pozycję tę zajmowali, ukrywając się w murowanych i kamiennych grobowcach, z powodzeniem do dnia przełamania pod Gorlicami.

    Pochówki cywilne przez 4 miesiące były tam praktycznie niemożliwe. Zmarłych chowano najczęściej przy murze cmentarnym, i to w czasie, kiedy przerwany był ostrzał artyleryjski tego miejsca. Najczęściej jednak zmarli mieszkańcy znajdowali tymczasowe miejsce spoczynku w przydomowych ogrodach lub na podwórzach wśród kamienic.

    (…) katolików wynoszono na cmentarz, lecz nie grzebano, bo było to niemożliwością, tylko układano trumny z nieboszczykami koło bramy, zaś po wsiach chowano ludzi, gdzie który padł, względnie około domów. W tym czasie, o ile mi wiadomo, wypadków normalnych śmierci nie było, względnie bardzo mało, ludzie nie mieli czasu chorować (…).

    Gorliczanie unikali tamtych okolic. Ci, którzy zmuszeni byli przejść obok, relacjonowali w jaki sposób cmentarz został przystosowany do celów obronnych:

    (…) w grubych murach Moskale wybili otwory, a w nich sterczały lufy karabinów maszynowych (…), w dekunkach rosyjskich na cmentarzu masa karabinów z bagnetami skierowanymi wprost na wchodzących (…).

Gdy ktoś z mieszkańców przechodził w pobliżu, żołnierze wybiegali żeby odebrać im rzeczy, które akurat przenosili. Łupem najczęściej padała zdobyta z wielkim trudem przez gorliczan żywność.

    Uczynienie z cmentarza miejsca oporu, naraziło go na ciągły ostrzał ck artylerii. Ogień nie wyrządzał większych szkód broniącym się (zginęło tam w ciągu 4 miesięcy, do dnia bitwy z 2 maja 1915 r. 8 Rosjan), ale skutecznie zniszczył jego zabudowę. Przygotowując plan bitwy majowej Austryjacy i Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę, że aby odnieść sukces, należy pokonać przeciwnika zarówno na wzgórzu 357 jak również na cmentarzu parafialnym. Aby uniknąć większych, wyniszczających walk w samych Gorlicach, zamierzali okrążyć je od północy i zdobyć w początkowej fazie przyczółki na brzegu miasta, wraz z cmentarzem. Zgodnie z tymi wytycznymi artyleria miała oczyścić i otworzyć drogę piechocie do zdobycia tej pozycji.

    Ogromne poświęcenie Niemców z 272 rezerwowego pułku piechoty okupione wielką ofiarą krwi skutkowało pierwszymi sukcesami w bitwie stoczonej 2 maja 1915 roku. Ok. godziny 10.20 jeden z dwóch elementów klucza obrony rosyjskiej – cmentarz parafialny został zdobyty. Obraz tamtego miejsca, jaki ukazał się po ataku był przerażający:

(…) Idę na ulicę Stróżowską [sąsiadująca z cmentarzem], tu na chodniku zastaję zwęglone zwłoki. Idę na cmentarz, tu bardzo dużo trupów rosyjskich żołnierzy, wszędzie dużo krwi, nagrobki poprzewracane, grobowce i kaplice zburzone, krzyż powstańczy leżący na ziemi, pełno wszędzie dużych lejów (…).

Ciała żołnierzy poległych w szturmie, rozszarpanych pociskami, wymieszały się z tymi, które mieszkańcy chowali przez kilka miesięcy pod murem, oraz kośćmi tych, którzy swój wieczny spoczynek znaleźli na cmentarzu jeszcze przed zajęciem go przez Rosjan. Gdzie niegdzie słychać było jęczących z bólu, rannych żołnierzy. Sanitariusze niemieccy pomagali tylko swoim żołnierzom, przegrani konali godzinami w okrutnych męczarniach.

Najbliższe sąsiedztwo cmentarza też przedstawiało makabryczny widok:

(…) Przytykające bezpośrednio do cmentarza murowane domki roztrzaskane i spalone służyły do ostatka Rosjanom do obrony, którzy prażyli z za okien karabinami maszynowymi Niemców i to bardzo skutecznie (…).

    Co warte zaznaczenia, do zdobycia „twierdzy” rosyjskiej zgłosili się na ochotnika żołnierze ze 272 rpp wchodzącego w skład niemieckiej 82 rezerwowej dywizji piechoty. Słynnym epizodem walk na tym odcinku stała się zagłada 2 kompanii tego właśnie pułku. Przedwczesny ich, w stosunku do sąsiadów atak na pozycje Moskali spowodował, że dostali się nie tylko pod gwałtowny ostrzał wrogich ckm-ów, ale także pod ogień własnej artylerii. W momencie, kiedy próbowali forsować nietknięte przez artylerię zasieki broniące dostępu do muru cmentarnego zostali od tyłu zdziesiątkowani przez własne działa.

272 rpp wykrwawił się od ognia rosyjskich maximów, własnej artylerii i podczas walki na bagnety jaką przyszło im stoczyć już wewnątrz murów cmentarza.

Naoczny świadek walk wspominał waleczność poległych Niemców:

(…) Naprzeciw zachodniego muru cmentarnego, na polach zwanych „Magdalena”, dziś jeszcze można przeczytać napis na tablicy wmurowanej na małym cmentarzyku wojennym: ”57 deutsche Soldaten, am 2.V gefallen, am 5.V. 1915 begraben”, a obok tego wiersz niemiecki, sławiący ich odwagę, zwłaszcza, że szli na ochotnika, a nie na rozkaz (…).

    Cmentarz wojenny nr 89 z pochowanymi tam Niemcami został ekshumowany w latach 1961-62. Szczątki złożonych tam żołnierzy przeniesiono na reprezentacyjnym cmentarz wojenny nr 91, utworzony notabene na wzgórzu 357, czyli w miejscu drugiej „fortecy” rosyjskiej.

    Co ciekawe, cmentarz nr 89 miał bramkę zawsze zamkniętą. Na stałe, łańcuchem i kłódką. Starsi mieszkańcy opowiadali, że był „wyklęty”. Podobno, jak wspominali, pochowani byli tam samobójcy. W ich relacjach byli to żołnierze niemieccy, którzy mieli zdobywać cmentarz parafialny. Dostali się jednak pod miażdżący ostrzał z rosyjskich ckm-ów kierowany na nich z murów. Ponieważ wysunęli się za bardzo do przodu, stracili łączności z własnymi oddziałami. Nie znając bieżącego przebiegu walk na sąsiednich odcinkach, byli pewni, że artyleria, która ich ostrzeliwuje od tyłu, to artyleria carska. Panicznie bali się dostać do niewoli.  Będąc w okrążeniu, bez w ich ocenie możliwości jakiegokolwiek wydostania się, zdecydowali się na drastyczny, ostateczny krok. Odebrali sobie życie.

   

Tuż po walkach, które przeszły do historii pod nazwą Bitwy pod Gorlicami, ich symbolem stał się złamany krzyż powstańczy z tutejszego cmentarza parafialnego. Pomnik ten wykonany z inicjatywy TG „Sokół”. Dedykowany był pamięci uczestników i ofiar powstania styczniowego z lat 1863/64 i wzniesiony został w jego 50-tą rocznicę. Uroczyste odsłonięcie miało miejsce 1 czerwca 1913 r. Uświetniły je liczne delegacje Sokołów, stowarzyszeń cechowych, oraz tłumnie przybyli mieszkańcy Gorlic. Wśród gości byli także żyjący jeszcze powstańcy. Kazanie patriotyczne wygłosił wówczas ks. Stanisław Horowicz z Sękowej, a poświęcenia dokonał proboszcz parafii gorlickiej i zarazem kapelan gniazda Sokolego w Gorlicach, ks. Antoni Sos.  Półtora roku później, 7 m krzyż powstańczy wykonany z betonu i stali, usytuowany na potężnym postumencie, został trafiony granatem podczas ostrzału cmentarza przez artylerię austriacką. Krzyż wyłamał się ku ziemi. Do dziś dnia pozostaje w takiej formie. Stał się jednocześnie symbolem upadku powstania styczniowego oraz wymownym znakiem tragizmu, jakiego zaznała Ziemia Gorlicka i jej mieszkańcy w czasie Wielkie Wojny.

Złamany krzyż powstańczy stał się, obok nekropolii wojennych, najsłynniejszym „świadkiem” tamtych walk. Często jest reprodukowany w tematycznych wydawnictwach i na okolicznościowych pocztówkach w tysiącach egzemplarzy i setkach wersji. Do czasów współczesnych nie zachowało się ani jedno jego zdjęcie z okresu, kiedy stał w całości. A może po prostu nikt nigdy takiego zdjęcia wówczas nie wykonał…

Pax mortuis – Pokój umarłym

 

Opracowanie: Katarzyna Liana

Artykuł będzie na bieżąco uzupełniany.

 

 

 

 

 

 

                        

 

Fragmenty tekstów  źródłowych uzupełniające artykuł:

1.

(…) Przeszedłszy Ropę, znalazłem się po kilku chwilach o pareset kroków od gorlickiego cmentarza, terenu zaciekłych, krwawych zapasów.

Położony na wyniosłości, otoczony przedtem wysokim murem, został cmentarz ten zamieniony przez wojska rosyjskie na małą fortecę. Oni, co słyną z zabobonnego szanowania kościołów i cmentarzy, nie uszanowali tego ustronia umarłych i sprowadzili nań deszcz pocisków naszej i niemieckiej artylerii i spowodowali jego zniszczenie.

Mur świeci wyłomami, zdruzgotany w wielu miejscach ciężkimi pociskami, posiekany gęsto kulami karabinów maszynowych! - zdaje się - że niby jakiś w czworobok uszykowany oddział tyralierów, runął pokonany i upokorzony, nie broniąc już wstępu na cmentarz, dopiero wtedy, gdy jego komendant, narożny budynek trupiarni - ugodzony w samą pierś i rozerwany na ćwierci, istnieć przestał!

A na samym cmentarzu - co się tam dziać musiało w one okropne godziny walki! Chyba dzień sądu ostatecznego straszniejszym nie będzie!

W środku cmentarza wznosząca się kaplica murowana prześwieca - niby olbrzymia czaszka, rozerwana na wylot - szmatem pogodnego nieba pod zachwianem sklepieniem dachu, a na spękanem czole dźwiga czytelny jeszcze wyrazy: „Pax mortuis!” – Pokój umarłym!

Co za ironia w tych słowach !

Pax mortuis ! Obok, na lewo olbrzymi krzyż kamienny, podcięty u swej podstawy uderzeniem stalowego pocisku, schylił głowę aż na same stopnie kwadratowego cokołu, zasłaniając sobą przed nowym ciosem szczątki tablicy marmurowej z napisem: …Bojownikom za wolność narodu r. 1863 … Towarzystwo Sokół”.

Pax mortuis!- a przed kaplicą, bliżej ku głównemu wejściu od strony miasta rozwarły się od wstrząśnienia ziemi na oścież drzwi grobowca i widać we wnętrzu podstawy trumien i wilgotne ściany pośmiertnego mieszkania.

Pax mortuis! a wokół porozwalane pomniki i ogrodzenia, pourywane głowy i ramiona aniołów żałoby, poprzewracane nagrobne krzyże, poorana pociskami ziemia, co ostatni dała przytułek umęczonym życiem!

Pax mortuis! – a nie znajdziesz na cmentarzu jednego drzewa całego, choć je karmiły prochy tych, co dla siebie krom spokoju niczego już nie pragną. Połamane smreki i modrzewie, topole i kasztany skarżą się uschniętemi konarami niebu i słońcu i… przeklinają nieubłagane, albo z pni swych puszczają nowe pędy i chcą żyć okaleczone, nieforemne, dziwaczne…

Pax mortuis!- a żołnierze rosyjscy kazali umarłym opuścić świeże mogiły i sami w nich szukali lepszego stanowiska lub schronienia przed gradem kul, aby potem ledź w nich i zastąpić zbezczeszczone prochy własnemi ciałami – na zawsze!(…).

 

2.

Bitwa o cmentarz.

 

Hej, któż tam grzmoci do wieczności bram ?

Kto budzi nas, natrętnie słuchać prosi,

Choć trąba Sądu jeszcze Dnia nie głosi ?

Grobowce, krzyże kto rozwala nam ?

Bitwa o Bożą rolę życie kosi,

A wesołością wre podziemny chram,

Na raut się schodzą zmarli ze swych jam,

Prezes upiorów czaszką toast wznosi:

Witajcie bohatery.

Na biesiadę prosimy.

Łeb swój oto kładę wzastaw,

Że huczna patrzy się zabawa.

Nakryte stoły – i z chichotu burzą

Dymiace wznoszą wazy z czemś,

Bardzo dużo – ambrozja to dla gości:

Sława… sława…

 

1916, Karol Irzykowski, Z cyklu „Sonety Gorlickie”.

 

 

Archiwalia: teksty źródłowe oraz ikonografia pochodzą ze zbiorów członków i sympatyków Stowarzyszenia

 

 

Copyright Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915”