sh@gorlice1915.com.pl

tel. 505 959 828

Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915” K.K. 32 LIR

Cmentarz wojenny nr 91 w Gorlicach

 

1.

Cmentarz wojenny nr 91 w Gorlicach

 

 

 

„(…)Na najwyższem wzniesieniu za miastem, w kierunku północno-zachodnim, niedaleko dworca kolei założono t. zw. cmentarz wojenny. W dużym, ogrodzonym kwadracie pola pochowano rzędem wzdłuż ogrodzenia zwłoki bohaterów, poległych w czasie wielkiej, rozstrzygającej bitwy. Groby uszeregowano co dwa, czołami do siebie. W środku każdego dwugrobu, jedna wspólna dwutwarzowa tablica; wymawia imię - jeśli je zna; częściej milczy pusta, bez napisu. Bohaterowie bezimienni.

 

A liczba ich legion!

 

    Spoczywają tu razem wrogowie - sprzymierzeńcy w cichem, wiecznem przymierzu, zawartem w obliczu śmierci. Oto przede mną większy grób wspólny; z jednej strony tablica z orłem państwa austryackiego i napis: 18 östereichische Helden. Na przeciwległej stronie spoczywa połączonych tak samo pod dwoma różnemi państw wrogich godłami 18 pruskich bohaterów z 30 poległymi Rosyanami.

    Obok napisów urzędowych widnieje często na grobie znak pamięci serc kochających: ”Gelibt, beweint, unvergessen” - woła z kamiennej płyty młoda wdowa z Wadowic! Śpij w pokoju ukochane dziecię - szepce wypalonemi głoskami jasna drewniana tablica opuszczonych rodziców. Obok grób młodego kawalerzysty niemieckiego z Kołobrzega, który padł w Humniskach dnia 10 maja 1915. Widocznie ranny żył jeszcze jakiś czas, może go ratowano, może ostatni miał czas przekazać dla swoich pozdrowienia, bo na grobie skromny, już liści pozbawiony leży wianek, a na białej sznurkiem przytwierdzonej, ubożuchnej szarfie, słowa: „Cześć Ci Bohaterze – boś przelał krew na polskiej ziemi. Przyjm ten skromny upominek od dziewcząt polskich z Humaniska”.

    Środek cmentarnego wzniesienia zajmuje tymczasowy na razie pomnik poległych w gorlickich walkach; z ziemi i desek stopnie czworobocznego cokołu, a na nim z drzewa kolumna, dźwigająca symetryczne grupy granatów i innych pocisków różnych form i różnych wielkości. Prowizoryum ma niebawem przestać istnieć, a miejsce jego ma zająć olbrzymiej wielkości kosztowny pomnik, godny wielkiej dziejowej chwili, której chwałę ma przekazać potomności ”godny pamięci dziesiątek tysięcy bohaterów, co dla wielkiego „jutra” w tych stronach życie złożyli w ofierze”. Roboty już się niebawem rozpoczną. Jeńcy rosyjscy kończą właśnie pod nadzorem naszych podoficerów budowę wąskotorowej kolejki polnej.

 

Non omnis moriar!

   W obliczu ofiarnego, powalonego miasta dźwignie się w przestwory powietrza monument i patrzeć będzie przez wielki swem wyniosłem czołem na jasną wstęgę rzeki, na zagony i niwy, na świątynie i chaty, na wzgórza pobliskie i siniejące w oddali lesiste szczyty - i głosić będzie pokoleniom chwałę wielkich dni minionych i wielkich ofiar. U stóp jego będą się mogli korzyć przed drogiemi prochami krewni i potomkowie tych, co w walce tej zginęli znani lub nieznani, rozsiali swe kości na polskich polach, zostawili ciała w niedostępnych karpackich lasów matecznikach, albo złożyli je na zawsze w łono „wiernej rzeki”. Pod pomnik ten przybywać będą ci, co zechcą zamyślić się, spotkać w wyobraźni swojej twarzą w twarz z tym wielkim momentem dziejowym, jakim był początek zwycięskiego pochodu za wrogiem”.

 

2.

 

„Dzień zaduszny na polach walki w Gorlicach.

 

    (…).Dnia 1 listopada 1915 roku odbyła się w Gorlicach piękna, a zarazem smutna uroczystość Zaduszek, poświęcona pamięci poległych żołnierzy w walkach narodów, które pod Gorlicami trwały prawie bez przerwy od 27. grudnia 1914 roku wieczorem aż do pamiętnej chwili przełamania łańcucha rosyjskiego w dniu 2 maja bieżącego roku. Długi to okres tytanicznych walk, to też nic dziwnego, że wszystkie okoliczne pola i ogrody, ba nawet dziedzińce nieraz nawet tuż przy progu mieszkalnych domów, przepełnione były mogiłami poległych. Było ich tyle, że przechadzającym się tak Gorliczanom, jak i obcym, którzy tu przyjeżdżali dla zwiedzania tego pamiętnego pobojowiska, widziało się, że są na obszernym cmentarzu.

    Należy się uznanie wojskowej komendzie krakowskiej, że powodowana z jednej strony czcią dla tych bohaterów, z drugiej strony względami sanitarnymi, zajęła się energicznie, a z wielkim nakładem pracy i kosztów, urządzeniem wojskowego cmentarza, na którym znaleźć mają wieczny spoczynek ci wszyscy, których mogiły porozrzucane były po wszystkich polach Gorlic i w sąsiednich wsiach.

W tym celu odniosła się wojskowość do zarządu miasta Gorlice, by ten ofiarował miejsce na urządzenie cmentarza. Gorlice własnych gruntów nie posiadają, to też zarząd miasta znalazł się w nader przykrem położeniu. Powodowany jednak czcią dla poległych i względami zdrowotnymi, mimo że w kasie miejskiej wobec prawie z zupełnego zniszczenia miasta operacyjami wojennemi były pustki, zakupił grunt, który ofiarował wojskowości na urządzenie cmentarza.

   Ponieważ komenda wojskowa postanowiła już w dniu 1. listopada 1915 roku urządzić uroczystość Zaduszek na tym cmentarzu, wzięto się bardzo pilnie do pracy. Sprowadzono setki jeńców rosyjskich, pracowano całymi dniami, często nawet i nocną porą, aby dotychczasowe pole orne, przepełnione dołami od granatów, przemienić na godnie miejsce dla poległych. Urządzony w ten sposób cmentarz przedstawia się wprost okazale. Na środku wybudowano prześliczną drewniana stylową kaplicę, niedaleko zaś wznosi się wysoka kolumna, poświęcona pamięci pochowanych na tym cmentarzu. Cały cmentarz podzielono symetrycznie na kwatery, te zaś na pojedyncze, wspólne dla czterech poległych groby. Na każdym grobie usypano wzniesienia, które wyłożono darnią i zaopatrzono pięknymi, drewnianymi krzyżami, na których umieszczono nazwiska poległych, co w tych mogiłach spoczywają. Całość przystrojono klombami i sztucznemi drzewkami.

    Właściwa uroczystość zaduszek rozpoczęła się nabożeństwem - z powodu opóźnienia wojskowych pociągów - dopiero o godzinie kwadrans na dwunastą w południe.

    Mszę świętą odprawił w kaplicy superyor wojskowy, ksiądz Kondelewicz. Podczas mszy świętej śpiewał chór szkoły oficerskiej przy akompaniamencie muzyki wojskowej(…).

Ze wzniosłego wzgórza echo pięknych, a rzewnych melodyi rozchodziło się daleko, nawet dochodziło do tych miejsc, gdzie przed pół rokiem dudniały i jęczały straszne strzały armatnje, niszczące cały dobytek okolicznych mieszkańców, a kładące w gruzy niegdyś piękne i bogate miasto Gorlice.

Cały cmentarz podczas uroczystości przepełniony był wojskowymi i to przeważnie oficerami wszystkich rang. Na honorowem miejscu stali: Ekscelencya von Brandtner, c. i k. jenarał-porucznik, obok pułkownik br. von Hanke, zastępca armii niemieckiej, walczącej pod Gorlicami. Z cywilnych byli: były minister, Ekscellencya Władysław Długosz, dalej Tadeusz Miczka, c. k. radca namiestnictwa i kierownik gorlickiego starostwa, ks. kanonik Antoni Sos, miejscowy proboszcz, i obecny tymczasowy zarząd miasta pod przewodnictwem ks. prałata Bronisława Swieykowskiego, nadto byli przedstawiciele wszystkich miejscowych władz rządowych.

Z publiczności cywilnej było zaledwie kilkanaście osób i to za legitymacyami, które wydawano bardzo skąpo. Za to licznie była reprezentowana miejscowa i okoliczna ludność poza ogrodzeniem cmentarza.

    Po mszy przemawiali do zebranych po niemiecku; superyor Kondolewicz, nadto pastor ewangelicki, rabin polowy i po bośniacku reprezentant religii mahometańskiej iman polowy.

Po skończonej uroczystości zebrani rozeszli się po mieście dla oglądania jego zniszczenia.

Te sterczące, opalone mury z wyniosłemi kominami, bez dachów, okien i drzwi, sprawiały na zwiedzających bardzo przykre wrażenie. Jednak daleko straszniej i smutniej wyglądało miasto po pamiętnych dniu 2-go maja. Dziś już, przy pomocy rządowego zasiłku 300.000 kor., częściowo niektóre domy odbudowano na pomieszczenia bezdomnych na zimę, z niektórych powywożono gruz i oczyszczono ulice.

Urzędowy zasiłek w kwocie 300.000 kor. w porównaniu do wyrządzonych szkód, obliczonych na 20.000.000 kor. jest bardzo mały i jeżeli c. k. rząd z wiosną 1916 roku nie przyjdzie Gorlicom z wydatną pomocą, w takim razie większa część mieszkańców, szczególnie kupcy i rzemieślnicy, wyrzekną się swoich obdłużonych ruin i placów budowlanych, a miasto samo spadnie do rzędu podupadłych galicyjskich miasteczek.

     Tu nie od rzeczy będzie zaapelować gorąco do większych miast w innych krajach koronnych, które nie były narażone na straszną pożogę wojenną, by za przykładem miast niemieckich, opiekujących się pod nazwą „Ojców chrzesnych” zniszczonemi miastami w Prusiech wschodnich, zajęły się odbudowaniem tak strasznie zniszczonych Gorlic, mających nazwę „Brama zwycięstwa wojsk sprzymierzonych”. Tu rozpoczęte w dniu 2 maja b. r. zwycięstwo posuwało się coraz dalej ku wschodowi i północy, aż poza Strypę, Styr i Dźwinę, a da Bóg, że posunie się jeszcze dalej i w końcu zmusi pokonanego wroga do prośby o pokój”.

 

 

Artykuł będzie uzupełniany.

Copyright Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915”