sh@gorlice1915.com.pl

tel. 505 959 828

Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915” K.K. 32 LIR

Szpital powszechny

 

 

Szpital powszechny imieniem cesarza Franciszka Józefa I

w Gorlicach.

 

 

 Pocztówka ze zbiorów P. Leszka Wojtasiewicza

 

 

(…)Aż nadszedł nieszczęsny sierpień 1914 r. i z nim początek wojny światowej. Dzień każdy przeżywano w niepewności. Szpital coraz bardziej z chorych się wyludniał, tak że w połowie września pozostało zaledwie kilka ciężko chorych. 29. IX. 1914 r. władze wojskowe austriackie zakładają w nim szpital polowy, gdyż wśród żołnierzy szerzy się w przerażający sposób dezynteria i cholera.

Żołnierze ci od 29.IX. 1914 r. do 22. X tegoż roku zaopatrzeni przez ks. Świeykowskiego Ostatniemi Sakramentami w liczbie 59 należeli do pułków artylerii nr 7, 15, 18, 27, 47, 55, 58, 67, 92 i 95 i strzelców cesarskich nr 3.

Do wielu sal przepełnionych chorymi lekarze nie pozwolili wchodzić z obawy przed zakażeniem. W ciągu miesiąca ks. Świeykowski pogrzebał na cmentarzu tuż za parkanem ogrodu szpitalnego 36 żołnierzy. Drugi raz tyle pogrzebano w nocy. Na tym zaimprowizowanym cmentarzu znalazło się 107 mogił. Z powodu objęcia szpitala przez lekarzy wojskowych doktorzy wyjechali.

W szpitalu pozostały SS Szarytki na czele z s. przełożoną Amalią Bukowską, o której jeszcze więcej powiedzieć wypadnie, bo któż nie pochwali tej mężnej niewiasty?! Ona też obsługiwała szpital wojenny przy pomocy świeckich sanitariuszek i przy pomocy funduszów Czerwonego Krzyża.

W kaplicy odprawiały się jeszcze Msze Święte i nabożeństwa, ale już nie codziennie. Ostatnia Msza Święta odprawiana przez ks. Bronisława Świeykowskiego pełniącego wówczas także przecież obowiązki burmistrza miasta Gorlice, odbyła się w dzień Bożego Narodzenia(…).

W czasie pierwszej inwazyi rosyjskiej w Gorlicach od 15 listopada do XII 1914 r. szpital był zamieszkały tylko przez SS Szarytki i kilku rannych żołnierzy. 5 XII 1914 r. zjechał prezes Oddziału Rosyjskiego Czerwonego Krzyża Michał Schmathoff i zapowiedział burmistrzowi ks. Świeykowskiemu, że przyjechał założyć szpital w Gorlicach. Zażądał natychmiast aby mu wskazano na ten cel budynek. Burmistrz zaproponował naturalnie na gmach szpital powszechny, jako najodpowiedniejszy do przeprowadzenia jego planów. Wysłannik nie przystał jednak na to, bo za daleko mu się widział, i że budynek chce mieć tuż przy gościńcu.

Gdy szrapnele i granaty w obrębie miasta padające coraz więcej rannych zaczęły przysparzać takoż wśród ludności cywilnej, to już w czasie drugiej inwazyi rosyjskiej trwającej od 27 XII do 2 V 1915 r. , a ze szpitalem powszechnym za rzeką Ropą na Zawodziu  prawie żadnej komunikacji nie było. A nadto i SS Szarytki już ostatkiem wiktuałów chorych i się żywiły, Rada poboczna na wniosek burmistrza postanowiła coś w rodzaju szpitala otworzyć.

I Bóg łaskawy znów poszczęścił. Dnia 18 I 1915 r. zjawia się w magistracie gorlickiem rosyjski lekarz wojskowy dr. Wołyński z wiadomością, że ze względu na mnożącą się liczbę cywilów chorobami zdjętych i poranionych, Czerwony Krzyż otwiera szpital w kamienicy Korna(…) i prosi aby ksiądz Świeykowski już nazajutrz dokonał poświęcenia lokalu. Do szpitala tego przeznaczone zostały Siostry Służebniczki z Ochronki w Gliniku Maryampolskim. Objęły nad tym szpitalem, który zajmował 2 pokoje duże w tym dla zakaźnych, opiekę. I tak się stało… a trzeba nawet przyznać, że chorzy mieli najzupełniejszą opiekę i wygodę.

Kanonada powtarzająca się od 27 XII 1914 prawie każdego dnia i nocy kierowana z sąsiadujących gór na nieszczęśliwe miasto Gorlice nie oszczędziła i szpitala powszechnego, wyrządzając w budynku coraz to większe spustoszenia. Oddziały kozaków, sołdatów rosyjskich, a zwłaszcza Czerkiesów wpadały tam co parę dni i rabowały bądź to wiktuały, dość sprytnie przez SS Szarytki ukrywane, a przez sprytniejszych wojaków odnajdywane. Rabowano resztki pozostałe z apteki szpitalnej, bądź to instrumenta lekarskie, wreszcie magazyn z odzieżą i bielizną szpitalną.

         Dzień zaś 14.III. 1915 r. dokończył tego niszczycielskiego dzieła. Artyleria austryjacka nie wiadomo z jakiego powodu, ale zdaje się, że na skutek fałszywych – jak to często się zdarzało – relacji wywiadowczej służby – skierował w tym dniu armaty na szpital, będący i tak już w połowie w gruzach. Siostry Szarytki mimo poprzednich ostrzeliwań szpitala, kryjąc się dobrze w zabudowaniach i znakomicie sklepionych piwnicach, nie chciały z lekkim sercem opuszczać swej, od 15 lat zajmowanej siedziby. Gdy jednak w tym dniu już i nad piwnicami zaczęły hulać granaty, a nawet do korytarza przed ich chroniącą piwnicą wpadały odłamki, postanowiły opuścić tak niebezpieczne schronisko. I późnym wieczorem wśród świszczących kul karabinowych, przebywszy dość długą drogę wystawioną zupełnie na strzały. Potrafiły dzięki Opatrzności Bożej przedrzeć się do miasta. W nocy wyjechały furą dostarczoną im przez Komendę Wojskową do Biecza. Wraz z przełożoną SS Szarytek i jej Towarzyszkami opuścił gorlickie Zawodzie ostatni duch opiekuńczy. Gdyż doprawdy nie jeden mężczyzna mógłby Siostrze Amali Bukowskiej męstwa pozazdrościć. Toteż po dzień dzisiejszy mieszkańcy Zawodzia i Łęgów opowiadają, że gdy pociski najgęściej w okolicy szpitala powszechnego padały, Ona nie zważając na nic, spieszyła by potrzebującym i rannym nieść pomoc. Szczupłymi zapasami żywności pozostałej w szpitalnej spiżarce obdzielała mieszkające w okolicy rodziny. Opiekunką była całej okolicy odciętej w zupełności przez dłuższy czas od miasta i jakiejkolwiek pomocy.

Ksiądz burmistrz Świeykowski podczas swego pobytu(…) VIII 1915 r. w Białej na audiencji u ówczesnego Zastępcy Namiestnika(…) postawił sprawę odbudowy szpitala w pierwszym rzędzie wobec zbierających coraz większe ofiary szerzących się chorób zakaźnych. Oddelegowani przez wojskowość (…) przystąpili do usuwania gruzów zburzonej części szpitala powszechnego.

Braki jednak rozmaite dawały się najdotkliwiej odczuwać w szpitalu. Siostry Szarytki do Gorlic już nie powróciły, skierowane zostały do Lwowa. Po usunięciu licznych przeszkód udało się od VI. 1916 r. wyprosić Wydziałowi Krajowemu u Przełożonej Generalnej Sióstr Służebniczek w Starej Wsi pod Brzozowem aby to zgromadzenie objęło opiekę w szpitalu. Siostry Służebniczki nadzwyczaj szybko potrafiły zaopatrzeć szpital gorlicki we wszystko, co przed inwazją rosyjską w szpitalu było. Zaczął zatem szpital sprawnie funkcjonować po tych tragicznych dniach(…).

 

     

     

 Akt urodzenia s. Amalii Bukowskiej przysłała nam jej krewna, pani Honorata Piłat ze Starogardu Gdańskiego

 

     

    

Metryka chrztu i dokument przyznający emeryturę zamieszczamy również dzięki uprzejmości pani Honoraty Piłat

 

 

Copyright Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915”