sh@gorlice1915.com.pl

tel. 505 959 828

Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915” K.K. 32 LIR

Tragedia w Sarajewie

 

Jak przygotowano zamach na arcyksięcia Ferdynanda.

 

   Belgrad., wiosna 1914 r. Dragurin Dimitrjewicz, zwany przez przyjaciół Apisem, był wówczas kierownikiem serbskiego wywiadu. Jak pająk siedział w swej sieci i śledził wypadki europejskie. Pewnego dnia wpadł do niego major Tankosie, zaufany współpracownik i oznajmił w ogromnem podnieceniu, że doszła go wiadomość o przyjeździe następcy tronu austryjackiego Franciszka Ferdynanda do Sarajewa.

Apis przymknął oczy i chwilę milczał. Gdy opuszczali razem biuro, rzekł do Tankosicza: „ 28 czerwca będą Serbowie po raz pierwszy święcić w pełnej wolności ten dzień, w którym przed 500 laty zgasła ich gwiazda!”.

Tankosicz zrozumiał. „Mam kilku chłopców - opowiadał - wypróbowanych (…). Między nimi kilku studentów, którzy zrezygnowali ze swego życia…” Apis przerwał: ”Już dobrze. Chciałbym ich jutro zobaczyć.”

W tym samym czasie na skraju miasta siedziało na ławce kilku młodych ludzi, słuchając opowiadania jakiegoś uczestnika wojen bałkańskich. Rozmowa przeszła na Austryę i na Franciszka Ferdynanda. Jeden tylko wśród nich smukły, blady student, z niezdrowemi wypiekami na twarzy nie brał udziału w rozmowie. Gdy towarzystwo zbierało się do odejścia, odezwał się: ”Żebym nie zapomniał, rozkaz brzmiał: jutro po południu o godzinie trzeciej w biurze wywiadu generalnego sztabu”.

„Kto dał ci ten rozkaz, Princip?”- zapytał drugi. Oczy Principia zabłysły: ”Człowiek, który dzierży w ręce losy Serbij !”. Kto to jest. Jak się nazywa - indagował ten drugi. Princip odpowiedział krótko: ”Nie znasz Apisa, człowieka, który jest sercem i głową wszystkich naszych nadziei i pragnień!”.

Następnego dnia przed południem obydwaj przyjaciele Apis i Tankosicz siedzieli w mieszkaniu rosyjskiego wojskowego attache pułk. Artamanowa. Rozmowa toczyła się o tem i owem. Nagle pada pytanie Apisa: „Czy Serbja może liczyć na to, że ją Rosja ochroni na wypadek ataku ze strony Austrii ?”.

Artmanow milczał chwilę wreszcie odpowiedział zimno: „Panie majorze Dimitrjewicz, znam pana historyję. Wiem także jakie są pańskie plany. Szanuje w panu tajne rządy królestwa Serbji. Przynoszę panu pozdrowienia od mojego władcy, wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza. Wiem, że będzie pan milczał. A więc Sazanow i Mikołajewicz są zdecydowani na każdy wypadek jeszcze przed 1917 rokiem wypowiedzieć wojnę.. Jeżeli będziemy dłużej czekać, niemiecka flota będzie tak silna, że już na pomoc angielską nie będziemy mogli liczyć”.

Apis nie odpowiedział nic. Tankosicz po chwili przerwał milczenie: ”Młodym chłopcom, którym nie będzie już dane dożyć dnia wolności, niezmiernie wzmocni serce, skoro pan, panie pułkowniku poda mi rękę na znak nierozerwalnego przymierza broni wszystkich państw słowiańskich, których właściwa historia teraz dopiero się zacznie !”.

Tankosicz wezwał trzech wybranych młodzieńców do pokoju. Artamanow przywitał się z nimi krótko słowami, które zapisały się im głęboko w pamięci: „Jesteście powołani do przeprowadzenia dzieła oswobodzenia własnej ojczyzny. Nie używajcie wódki, unikajcie kobiet, pilnujcie swojego języka i milczcie, a dzieło się uda. Wielki ogólnosłowiański związek ludów, zamieszkałych między morzem Adriatyckiem a Oceanem Spokojnym złoży wam dzięki za waszą ofiarę. Wasze imiona nie będą zapomniane nigdy”.

Spiskowcom stanęły łzy w oczach. Jedynie Princip pozostał niewzruszony, a z jego bezkrwistych warg wydobył się twardy szept: „Ojczyzna może na nas liczyć”.

W godzinę później nastąpiło w kaplicy związku „Czarnej Ręki” zaprzysiężenie trzech spiskowców. Apis wywołał nazwiska: „Gawryło Princip?”. „ Nedjelko Gawrinowicz?”. „Tyfon Grabec?”. Wszyscy trzej stawili się posłusznie. Stół dekorowały niezbędne akcesorja nadające chwili odpowiedniego nastroju. Biblia, krucyfiks, flaszka z trucizną i czaszka trupia, sztylet i rewolwer.

Apis wymawiał stłumionym głosem słowa przysięgi, powtarzane przez trzy drżące głosy spiskowców.

„Przysięgamy na święty krzyż i złotą wolność, przysięgamy na słońce, które nas grzeje, i na ziemie która nas karmi, przysięgamy na Boga, Ojca naszego w niebie, na naszą przelaną krew, naszą cześć, nasze życie, przysięgamy że od tej chwili będziemy gotowi ponieść ofiarę, a nawet jeśli zajdzie potrzeba, umrzeć !”.

Tak samo jak w r. 1903 posługiwał się i obecnie Apis sugestywnemi i hypnotyzującemi młodych zapaleńców pytaniami: „Co uczynił Cerajic, gdy pięć pierwszych kul chybiło?”

„Wpakował sobie szóstą w serce!” – zawołał Princip.

„Kto kazał Caraicowi tak postąpić?”

„Obowiązek, ponieważ zmarły nie zdradził już żadnej tajemnicy”.

Apis był zadowolony. Najwięcej ufał Principowi. Każmu ze spiskowców wcisnął do ręki małą kapsułkę cyjankali.

Padła czarna gałka losu. Broń, z której miał paść strzał w serce Europy, został naładowana.

    W dniu 28 czerwca 1914 r. rzucił wylosowany przez Apisa Nedjelko Gabrinowicz bombę na powóz arcyksiążęcej pary austryjackiej Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Bomba chybiła i zraniła jedynie ciężko pułkownika v. Merizzi. Gabrynowicz połkną żelatynową kapsułkę ze śmiertelną trucizną. Apis napełnił ja z tej samej flaszki, z której przygotowana została do trucicielskiego zamachu(…) w roku 1901. Bośniacka policja ujęła zamachowca zanim jego towarzysz, Princip zdołał sprawdzić skutki trucizny, która jednakże nie działała.

Franciszek Ferdynand zawrócił spiesznie do magistratu, postanawiając odwiedzić rannego oficera. Małżonka i towarzyszący mu marszałek polny Patiorek ostrzegali go, żeby nie jechał przez miasto ogołocone z wojska, jednak Franciszek Ferdynand postawił na swojem. W powrotnej drodze akurat na zakręcie z ulicy Franciszka Józefa na most Łaciński skręcił samochód z arcyksiążęcą parą w niewłaściwą drogę. Patiorek zahamował wóz. W tej chwili wyskoczył Princip do arcyksiążęcego samochodu i oddał dwa strzały. Obydwa były nieprawdopodobnie celna. Arcyksiążę Franciszek Ferdynand padł trafiony w tchawicę i stos pacierzowy, arcyksiężna otrzymała śmiertelną ranę w brzuch.

Princip pozostał przy życiu. Wprawdzie połknął pastylkę z trucizną, ale i u niego trucizna nie wywołała śmiertelnego skutku. Aresztowany milczał jednak tak, jak przysiągł przed Apisem. Natomiast jego towarzysze wyznali wszystko.

Dalszy ciąg sarajewskiej tragedii jest wiadomy. W pięć tygodni później rozległy się echa wojenne po całej Europie. Czterech jeźdźców Apokalipsy rozpoczęło swą straszliwą jazdę zniszczenia i pożogi

 

Następca Tronu austryacko-węgierskiego,

 

Arcyksiąże Franciszek Ferdynand d’ Erste.

 

Zastępca Najwyższego i Naczelnego Wodza Armii

 

dnia 28. czerwca 1914. padł w Sarajewie zamordowany

 

skrytobójczo przez serbskich zamachowców.

 

Umarł On i padł na stanowisku jako mężny i dzielny żołnierz od kuli nieprzyjacielskiej-umarł odważnie jak prawdziwy bohater i męczennik za ojczyznę i państwo. W godzinie śmierci okazał odwagę swą, zdecydowanie i przytomność umysłu, któremi odznaczał się i jaśniał zawsze w całem życiu Swojem prywatnem i publicznem na Swem wysokiem i odpowiedzialnem stanowisku.

Wraz z Następcą Tronu padła od kuli mordercy ukochana małżonka Jego, księżna Zofia Chotek-Hohenberg. Połączona z Mężem Swoim węzłem najściślejszej miłości, towarzyszyła Mu w podróży do Bośnii jako wierna żona. Tutaj przy boku Męża spotkała Ją śmierć gwałtowna: szlachetna i nikomu nic nie winna Kobieta, Żona i Matka padła ofiarą strasznej zbrodni.

Umarła w tej samej godzinie co i Jej Mąż – razem w życiu i razem w śmierci połęczeni zostali.

Osierocili on troje dzieci, które otoczył swą opieką Najjaśniejszy Pan, Cesarz Franciszek Józef I., i my otoczmy je naszą miłością i czcią jako dzieci męczenników, które niewinnie zostały sierotami.

Biada mordercom i królobójcom!!!

Na ich głowy niech spadnie krew niewinnie przelana i łzy niewinnych sierot, przedwcześnie osieroconych!!

Cześć pamięci Ofiar mordu!

Niech odpoczywają w pokoju wiecznym!!

 

 

Artykuł będzie uzupełniany.

Copyright Stowarzyszenie Historyczne „Bitwa pod Gorlicami 1915”